Tuesday, August 31, 2010

Home

Tavish and I got to go home to Seattle last week for Birthday Week, Rafal had to work...so we had as much fun as we could without him. One week is never long enough, especially with little boy, and little boy naps, and little boy running around, so we only got to see family and Lonni...who really is family anyway :)

Tavish i mam wrócić do domu, do Seattle w zeszłym tygodniu na urodziny tydzień, Rafał musiał pracować ... więc trzeba było tak zabawne, jak moglibyśmy bez niego. Jednego tygodnia nie jest wystarczająco długi, zwłaszcza z małym chłopcem, i trochę drzemki chłopca, a mały chłopiec biegający w kółko, ale tylko dlatego, aby rodziny i Lonni ... którzy tak naprawdę jest rodzina:)


Celebrating Macy's 1st birthday
1st birthday Święto Macy's



Teatro Zinzanni for our birthdays!
Wieczor dzewczyn czczac nasze urodziny!


Playing at Dash Point
Zabawa na plazy Dash Point


Chasing the seagulls at Alki
Gonitwa za mewami na plazy Alki


Ice cream at Husky's and lots of fun with the cousins...we miss you guys!
I dużo dobrej zabawy z kuzynkami...juz za wami tesknimi!

No comments:

Post a Comment